Ostatnie dni nie przyniosły nam wesołych wieści. Tegoroczne święta z pewnością nie będą spokojne i wesołe dla rodzin poległych żołnierzy jak i ich kompanów w Afganistanie. Media mówią o tym sporo. Cała ta podniosła otoczka, ceremonie i przemowy… Może jestem wyczulony, ale czytając niektóre wypowiedzi przedstawicieli naszego rządu z tych uroczystości można się załamać…
„- Łączymy się wszyscy w bólu z rodzinami poległych, wierząc głęboko, że ich śmierć, choć żadna śmierć według nas żywych nie ma sensu, przyniesie ulgę, tym którzy tu na tej ziemi chcą żyć w pokoju - powiedział Tusk.”- możemy przeczytać na interii. Jak do cholery czyjaś śmierć może przynieść ulgę?! Schodząc nieco z humanizmu, owszem, jakiegoś tyrana, ale żołnierzy na misji pokojowej i to w dodatku rodaków? „- Chcemy, żeby wszyscy pamiętali tu w Afganistanie i w naszej ojczyźnie, że tych pięciu Waszych, odważnych kolegów niosło nie wojnę, ale pokój i pomoc, dlatego ta śmierć boli nas jeszcze bardziej - podkreślił premier.” No faktycznie, wszędzie rzucające się podziały, na MY którzy siedzimy bezpiecznie w kraju i kłócimy się na obradach i WY odwalający „brudna robotę” narażając swe życie i jak „życie” pokazuje osieracając dzieci i czyniąc swe kobiety wdowami… I w imię czego? Zastanówmy się, czego tak naprawdę? Czy aby na pewno pokoju? A może kryje się pod tym coś „śmierdzącego”?
Czy Borysewicz ma racje śpiewając, że ludzie tacy są i nie będą nigdy lepsi? A może wyznaczyć by takim strefę „rozpierduchy” na jakiejś odległej wyspie, gdzie ci, którzy chcą, będą mogli zabijać się na wszelkie sposoby nie „mieszając” w to osób postronnych. Dlaczego tak wiele ofiar to niewinni cywile, gdzie aż 1/3 to dzieci?! Nawet obecnie są one wykorzystywane i tresowane na maszyny do zabijania. Zabierane z domów, bądź uciekające się do ostateczności dołączają do rebeliantów i są niejednokrotnie bardziej „przydani” i posłuszni niż dorośli. Więcej powie o tym ten FILM.
Poruszając już wojnę ogólną, to kto tak naprawdę z kim walczy? Czy człowiek na placu boju wie dlaczego tak naprawdę zabija kogoś z na przeciwka? A co gdyby się okazało, że mają podobne wartości i idee? Wyszłoby na to że walczą, zabijają i giną za idee i niejednokrotnie chore ambicje swych dowódców… A co gdyby to wszystko było jedną wielką mistyfikacją i okazało się, że obserwujemy i bierzemy udział w krwawej partii szachów, w której jesteśmy jedynie pionkami?
Jest to ciężki filmik w odbiorze, oglądałem go parę lat temu i nie zrozumiałem przesłania, pisząc ten wpis przypomniałem go sobie (szczerze mówiąc szukałem go ponad 3h) i zrozumiałem. W bardzo interesujący sposób obrazuje mechanizm tej „rozgrywki”. Jednak nie chciałbym kończyć w tak przykrym nastroju, zważywszy na to, że idą święta, czas radości i nadziei. Nadziei na lepsze jutro i na nowe życie. Taką też nadzieje sieje John Lennon. Choć jego życzenie gwiazdkowe, by wojna się skończyła, nie ziści się tak długo jak Ziemię będzie zamieszkiwał człowiek, to starajmy się uczynić nasze najbliższe otoczenie bardziej pokojowym i oszczędzić sobie nawzajem niepotrzebnych zgrzytów i przykrości;) Wesołych Świąt!!!