Cytat na dziś:

„Życie jest proste, to ludzie upierają się by je komplikować”

sobota, 21 stycznia 2012

ACTA wyzwolenia od piractwa, czy raczej nóż wbity w plecy narodowi i reszcie Europy?

Miałem nie pisać nic w czasie sesji, ale po dzisiejszym przebudzeniu i zorientowaniu co się dzieje, stwierdzam, że po 26 stycznia mogę już nie mieć ku temu okazji...



Każdemu się chyba obiło o uszy o danej ustawie, a jeśli nie to tu trochę się o tym dowiecie. Otóż Polska prezydentura w Europarlamencie dokonała wielu osiągnięć, z czego jest bardzo dumna. Jednym z nich jest decyzja o podpisaniu umowy handlowej dotyczącej zwalczania obrotu towarami podrobionymi. Brzmi fajnie, prawda? Owszem, piractwo powinno by karalne, ale powinno się też sprowadzać do całkowitej inwigilacji tak jak zakłada to „sukces” polskiej polityki na scenie europejskiej! Czym tak naprawdę jest ACTA?





Możemy o tym przeczytać też na stronie TVN24RzeczposoplitejDzienniku InternautówdobreprogramyFundacji PANOPTYKON, OSnews, Kwejk i wielu wielu innych.
Nie przypomina wam to czegoś? Jeśli ktoś z was miał styczność z twórczością Orwella to jak nic możemy mieć styczność z „Rokiem 1984” już po 26 stycznia 2012 roku! I to już nie będzie fikcja literacka, a powoli rzeczywistość! Miałem tego nie udostępniać, ale skoro mamy nie mieć dostępu do youtube’a  to może być to ostatnia szansa na obejrzenie tego FILMIKU. Czy nie uważacie, że to wszystko dzieje się na naszych oczach? Że dajmy nałożyć na siebie kajdany i dobrowolnie poddać się niewolnictwu! Co gorsze wielu nie wie że godzi się na bycie niewolnikiem! I TO NIEWOLNIKIEM MENTALNYM! Co jest o wiele gorsze niż fizyczny, bo ci, mieli całkowitą świadomość niewoli… Czy to za taką POLSKĘ nasi dziadkowie i pradziadkowie przelewali krew opierając się hitlerowcom i sowietom? Czy to za taką POLSKĘ nasi rodzice zmagali się z socjalizmem łącząc się w Solidarności? Za POLSKĘ która walczyła by zdjąć kajdany cenzury po to, by „nasi przedstawiciele w rządzie” dobrowolnie i z dumą zakładali je z powrotem, odbierając to za dumę polskich rządów na scenie europejskiej? Ktoś może odebrać to za przesadę, stwierdzić, że ta ustawa „nie jest aż tak szkodliwa” , ale jest to krótkowzroczność. Jest to mały krok, który pociągnie za sobą większe… to technika manipulacji! Jeśli zgodzimy się na coś małego, damy też przyzwolenie na więcej! (the foot-in-the-door technique) Nie trzeba szukać daleko, wystarczy spojrzeć na Amerykę! Zaczęło się od gróźb ataków terrorystycznych, potem przeszło do czynów i masowej paniki (kto wie, ile z tych katastrof tak naprawdę była czysto terrorystyczna i nie miała ingerencji polityczno-komercyjnej), podczas której ludzie zgadzali się na wszystkie ustawy dla „ich dobra i bezpieczeństwa”. I tak, dla ich dobra i bezpieczeństwa, dziś, w Ameryce- stolicy demokracji, człowiek może być zatrzymany, torturowany, nie mieć prawa do obrony i adwokata, nie mieć prawa do osądu przed trybunałem tylko i wyłącznie, iż zostanie „podejrzany o terroryzm”! co to znaczy podejrzany? JA mogę być podejrzany, TY, ktokolwiek! Nasza wolność jest coraz bardziej ograniczana. „Dla naszego dobra” jesteśmy non stop kontrolowani, monitorowani i lokalizowani. Jeszcze brakuje tego byśmy byli identyfikowani z chipem, który będziemy mieli wstrzyknięty, wszystko będzie w nim zawarte. Nasze dane, osiągnięcia, tytuły, pieniądze, cała nasza tożsamość! Jeśli ktoś będzie niewygodny, zostanie po prostu usunięty z ewidencji i „przestanie istnieć”, zostanie odsunięty przez resztę podporządkowujących się… To jedynie wizja, ale coraz bardziej prawdopodobna, zastanówmy się czy tego chcemy, czy chcemy podporządkować się uciskowi i dać odebrać sobie WOLNOŚĆ! Bo tak naprawdę największa z jej płaszczyzn może właśnie upaść… Brak wolności słowa i myśli w TV, radiu, forum publicznym, urzędach i instytucjach jest wszechobecny, jeśli wejdzie też do Internetu, „wrócimy do podziemia” i działań konspiracyjnych…

Na koniec coś, co może skłoni nas bardziej do refleksji odnośnie naszych działań, a raczej niejednokrotnie jego braku w obliczu ucisku, jakim chcą nas poddać…




“This is the world we live in
And these are the hands we're given
Use them and let's start trying
To make it a place worth living in”



UWAGA!!! ten wpis możliwe że będzie obecny tylko do 26 stycznia. Zawiera on sporo informacji "niewygodnych", więc jeśli uważasz że jest wartościowy podziel się nim z innymi:)

wtorek, 10 stycznia 2012

Więźniem we własnym areszcie strefy komfortu

Każdy z nas ma swą życiową przestrzeń, w której funkcjonuje. Ze względu na swą złożoność może przybierać ona rozmaite, mniej lub bardziej skomplikowane formy. Żyjemy w świecie wielu poziomów, jednak wszystkie możemy ująć w jedną ramę. Mieszczą się one i zawierają w naszej „bańce komfortu”. To my sami decydujemy o jej wielkości. My jesteśmy jej architektami, jej konserwatorami, dekoratorami wnętrz i przede wszystkim moderatorami. To właśnie ta bańka decyduje o tym, do jakiego momentu możemy „dojść”, gdzie kończy się nasz horyzont, a gdzie zaczyna bariera. Ale tu właśnie zauważalna jest różnica. Więzień tradycyjny ograniczony jest murami i stalowymi kratami, a my, mentalni więźniowie tkwimy w plastycznej bańce, którą jako moderatorzy możemy poszerzać. Robimy to od dziecka, poszerzając ją ucząc się coraz to nowych rzeczy i stając naprzeciw coraz to nowych wyzwań. Bańka rośnie wraz z nami, jednak niejednokrotnie wraz z nami rosnąć przestaje. Dlaczego? Bo stajemy się jej więźniami. Do pewnego momentu nie zwracamy aż tak bardzo uwagi na zdanie innych i sami dążymy do tego, czego chcemy. Jednak z czasem coś się zmienia, zatracamy siebie, stając się więźniami narzucanych reguł. Nasza bańka zastyga, traci swą plastyczność, a my mamy poczucie fałszywego komfortu. Nie wychylamy się przecież przed szereg, nie narażamy, nie podejmujemy ryzyka nowości. A kto wie, może za drzwiami czeka nas coś ciekawszego? Tak jak dla więźnia zupełnie inny świat, wolny świat. Sporo z nas zabija dziecko w sobie, a właśnie czy pamiętamy ile ta dziecinna chęć poznawania przynosiła nam radości? Ile szczęścia dało nowe doznanie, pomimo wcześniejszych obaw? A nasza bańka wciąż rosła. Na własne życzenia stawiamy sobie z czasem prawdziwe więzienia z cementu i stali narzekając na monotonie życia. Często obwiniamy wszystko i wszystkich wkoło za naszą sytuację. Ale czy nie widzimy, że nic ani nikt nie mógłby zrobić tego bez naszej woli i przyzwolenia? Nie zauważamy, że sami doprowadziliśmy się do miejsca w którym jesteśmy, a raczej miejsca w którym zastygliśmy? Sami robimy z siebie więźniów własnej bańki ograniczenia. Pozwalamy jej zastygać nie poszerzając jej, nie opuszczając tej strefy komfortu, nie podejmując działań budzących lęk, stanowiących wyzwanie. Przeżywamy sporo problemów, których w rzeczywistości nie ma. Dodatkowo niejednokrotnie sami jesteśmy sobie strażnikiem wyjścia z tej bańki. Tym klawiszem są nasze najgłupsze nawet WYMÓWKI. Są one skutecznym zabezpieczeniem przed podjęciem „prac moderatorskich” naszej bańki. Jak i w życiu, większość cieszy się swym ciasnym ale własnym „kątem”. Oczywiście, nic w tym złego, ale czy myśl, że zawsze może być lepiej nie jest kusząca? Każdy z nas umie stawiać sobie ograniczenia, potrafi także otwierać przed sobą nieograniczone możliwości. Dlaczego więc skupiamy się na barierach? Warto pamiętać, że to, na czym się skupiamy, rośnie. To od nas zależy, czy skupimy się na poszerzaniu naszej bańki, czy na jej cementowaniu.

sobota, 7 stycznia 2012

Sukces… Czy naprawdę jego chcesz?

Wielu z nas mówi, że chce COŚ osiągnąć, ze chce być KIMŚ… Po pierwsze, co takiego chcesz osiągnąć? Kim chcesz być? Jeśli tego nie określisz to dążysz nie wiadomo dokąd. To jak wsiąść do samochodu bez określonego miejsca docelowego i chcieć dojechać „dokądś”. Może nad morze, może w góry… Jakie morze, jakie góry? W jakim kraju? W którym mieście? W którym miejscu? Im bardziej mamy określone wytyczne, tym łatwiej nam dojechać do celu… Ale daleko nie zajedziemy bez motoru napędowego. To od niego, od jego jakości, siły i mocy zależy jak szybko tam zajedziemy. Tym motorem są nasze CHĘCI i konsekwentne względem ich działania. Mam nadzieję, że ten filmik zmieni Twoje podejście do słowa „CHCĘ” i uświadomi o konsekwentnym podejściu do tego, jeśli NAPRAWDĘ chcesz.


Jak bardzo Ty chcesz osiągnąć swój cel? Jak bardzo chcesz odnieść sukces? Bardzo? Trochę? A może wcale? Do jakich poświęceń jesteś gotów? Ile ponieść porażek po drodze? Ile razy upaść? Ile razy powstać i iść dalej mimo niepowodzenia i nie poddawać się? Czy sądzisz, że ci, którym się powodzi osiągnęli swój sukces łatwo? Że odnosili sukcesy od początku?



Każdy z nas jest człowiekiem, każdy z nas upada. I właśnie w tym momencie, po upadku ujawniają się wybitne jednostki. Bo nie ważne jest ile razy upadniesz. Ważny jest fakt, jak szybko się podniesiesz.



Co ty robisz po upadku? Leżysz na ziemi i ubolewasz nad sobą? Czy może zamieniasz swoją porażkę w sukces, tak jak świetnie potrafią to pokazać sportowcy? To od Ciebie zależy Twój los! To ty jesteś kapitanem swego okrętu zwanego życiem! To dzięki samemu sobie jesteś w miejscu, którym jesteś! Nie dzięki komuś, nie przez kogoś! Sam decydujesz o sobie. Dlaczego więc tak często tłumisz własne zdanie? Dlaczego dajesz dyktować sobie zdanie innych? Dlaczego niejednokrotnie zatracasz samego siebie?


Czy jesteś tym tchórzem obwiniającym wszystko i wszystkich wokół siebie i nie poczuwasz się do odpowiedzialności za własny los? Czy wierzysz w siebie? Czy wierzysz, że możesz odnieść sukces? Że go osiągniesz?


Często szukamy tej „motywizacji” do działania, do dalszego działania. Pisząc te słowa teraz, sam sobie zdałem sprawę, ze nie musze tego szukać, to zawsze jest przy mnie! To moi rodzice… To oni mnie „ukształtowali”, oni doglądają każdego mego działania. Cieszą się wraz ze mną z sukcesów, trwają przy mnie przy upadkach. Są zawsze ze mną. W pewnym sensie daje im szczęście i wiem że będą przy mnie zawsze, aż dopnę swego… Każdy z nas ma z pewnością takiego kogoś. Z całą pewnością jest to skarb. To nasze ciche anioły, które pomagają nam powstać przy upadku…
Więc czego się lękamy? Co nas tak przeraża? Co sprawia, ze zamiast żyć, stajemy się obserwatorami życia? Nie boimy się swoich słabości. Boimy się swojej potęgi! Boimy się wychylić przed szereg! Boimy się ukazać swą światłość z głębi cienia społeczeństwa!


„Odważ się być potężnym ponad miarę”, ponad miarę którą wyznacza Ci ktoś inny niż Ty! Sięgnij po sukces, który Ci się należy!

środa, 4 stycznia 2012

Trylogia, która może zmienić Twoje życie

Każdy z nas ma pewne filmy czy książki, które wywarły szczególny wpływ na własne życie. Pozycję, która pomogła nam w trudnej chwili, była naszą ostoją. Dziś chciałbym podzielić się paroma filmami z mojej kolekcji. Jest to seria 3 filmów, które razem tworzą niezwykłą całość. Zacznę od pozycji, którą może część z was zna, czy miała styczność, jest nią „Sekret”.




Jednak sam w sobie ten film u wielu ludzi opłakane skutki. Owszem, siła wizualizacji jest potężna, jednak niedopowiedzenia sprawiły iż niektórzy po obejrzeniu filmu czy przeczytaniu książki stwierdzili, że samym mysleniem osiągną swój cel. To by było zbyt proste… Dlatego powstał kolejny film: „The Opus”. „Dzieło” przedstawia nam kolejny krok do sukcesu. Jego wartość podnosi fakt, iż przeplatane jest historią wyśmienitego skrzypka i kompozytora A. Vivaldiego, który nie bez powodu przeszedł do historii. Wykorzystał on „tajemnice” zawarte w tym filmie.





Czym byłoby dziś arcydzieło bez podsumowania? Bez wniosków? Bez kwintesencji? Stanowi ją kończący trylogię „The Compass”. Moim zdaniem najlepsza i najbardziej pouczająca część, która w gruncie rzeczy jest najmniej znana z tych trzech. Warto tu nadmienić, iż rad w tej części udzielały takie osobistości jak T. Harv Eker czy Donald Trump. Są to ludzie wielkiego sukcesu i z całą pewnością nie biorą udziału w czymś, co kłuci się z ich przekonaniami. Ta część skłania nas do odbycia podróży w głąb siebie, spojrzenia na swój kompas i obrania swego życiowego kierunku... pomaga dostać się z miejsca, w którym jesteś, do miejsca, w którym chcesz być.



„Jeden krok we właściwym kierunku jest wart 100 lat myślenia o nim” , więc jeśli chcesz coś zmienić w swym życiu- zrób ten krok, a następne przyjdą z łatwością. Jak mawiają „najtrudniejszy jest ten pierwszy krok” – i owszem, sporo w tym prawdy. Więc może zapoznanie się z tymi filmami właśnie nim będzie?

W komentarzach proszę o wasze własne pozycje, które zmieniły bieg waszego życia i odmieniły je na lepsze, a także takie które podtrzymują was na duchu w tych trudniejszych chwilach. Będę wdzięczny:) 

niedziela, 1 stycznia 2012

Nowy rok i postanowienia


Jak z nadejściem każdego nowego roku zamykamy pewien rozdział, tak też rozpoczynamy kolejny. Podsumowujemy to, co osiągnęliśmy i robimy postanowienia na nadchodzący czas. Jednak jak wiele z tego co postanowiliśmy zostało wprowadzone w życie? A może nawet niejednokrotnie zapominaliśmy, co obiecaliśmy sobie zmienić? I tu się pojawia prawdziwe pytanie, dlaczego w ogóle postanowiliśmy coś zmienić? Bo inni też coś postanowili? Bo tak wypada? Bo to tradycja? A może od tak? Jak z takim założeniem wytrwać w postanowieniu? Hmmmm, nie ma co się dziwić że większość z nich odchodzą w niepamięć już po paru tygodniach… Ile się słyszy: „Z nowym rokiem rzucę palenie”, a nie zmienia się nic... Po co robić sobie z gęby cholewę, jeśli i tak się wie, że tego się nie zmieni? W tym mistrzami są politycy i może niech na tym się skończy, choć z nowym rokiem życzyłbym sobie i wam wszystkim, żeby i to się zmieniło, choć myśląc racjonalnie, lepiej wziąć się za siebie, niż powierzać swoją przyszłość rządowi. Dlatego też zastanów się czy naprawdę chcesz coś zmienić? Coś dla siebie. Nie dla kogoś, nie na pokaz, nie przez nakłonienie ale z własnej, nieprzymuszonej woli. Stwórz swoją listę noworocznych postanowień na papierze. Liczne badania dowiodły, iż intencje zapisane bardziej przekładają się na trwaniu w postanowieniu. Jeśli chcemy zwiększyć swą skuteczność  podzielmy się naszym postanowieniem z innymi. Poinformujmy o nich jak największą liczbę osób. W ten sposób łatwiej będzie nam wytrwać w postanowieniu a także ciężej je przerwać, gdyż deklarując coś przed innym w pewien sposób się zobowiązujemy.  
Korzystając z okazji chciałbym podzielić się z wami własnymi postanowieniami:

1. Wracam do codziennego biegania
Brakuje mi tego uczucia pt. „jak nowo narodzony”, gdy przebiegnie się dystans ponad 5km, porozciąga i weźmie zimny prysznic. Poza tym ta walka z wewnętrznym JA, gdy w pewnym momencie mówi Ci, że „nie dasz rady”, a ty każesz mu się zamknąć i biegniesz dalej, przełamując się, co przekłada się na codzienne funkcjonowanie
2. Zarządzam pieniędzmi „ w bogaty sposób”
Tutaj odnoszę się do książki T. Harv Eker’a „Bogaty albo biedny”, gdzie radzi by swe fundusze dysponować w następujący sposób
  • 50% na potrzeby życiowe
  • 10% na własną wolność finansową
  • 10% na przyjemności
  • 10% na cele charytatywne/ pomoc innym
  • 10% na cele edukacyjne
  • 10% na długoterminowe oszczędności na „przyszłe wydatki”

3. Jestem systematyczny
Nie trzeba mówić jak pomocną jest ta cecha w każdej dziedzinie życia. Można też nawiącać tu do moich wpisów, teraz będą regularnie, co 3 dni;)
4. Wszystkie egzaminy zdaję w pierwszym terminie
Nikt nie lubi poprawiać swej pracy i przeciągać tego w nieskończoność.
5. Rozwijam swój biznes oparty na marketingu sieciowym do tego stopnie, że pozwala mi on na samodzielne, godne utrzymanie
Każdy ceni sobie niezależność. Nie ukrywam, chcę też odciążyć rodziców, którym tak wiele zawdzięczam, wychowali mnie, włożyli tyle miłości i poświęcenia w to wszystko, chcę by poczuli dumę, a z czasem mogli spokojnie i w dostatku przeżywać „drugą młodość”:)
6. Bezsensowne marnotrawienie czasu zastępuje produktywnymi działaniami
Każdy z nas ma swoje „zmory” które pochłaniają nasz czas. Moimi z pewnością są facebook, robienie wszystkiego innego zamiast tego, co muszę.
7. Wprowadzam „Złotą Godzinę”, którą poświęcam na rozwój osobisty
Co tu dużo gadać, edukacja to najlepsza inwestycja, i czasowa i finansowa
8. Wczesne wstawanie
Przesypiamy ok 122 dni roku! Nawet jeśli będę spał godzinę krócej, to da mi to w sumie 365 dodatkowych godzin, czyli 15 dni! To bardzo dużo jak dla mnie:)

Kończąc, chciałbym życzyć wam podjęcia przemyślanych postanowień noworocznych oraz i co najważniejsze, wytrwania w nich. Niech ten rok przyniesie o wiele więcej radości, szczęścia i miłości niż poprzedni, niech kolekcja papierowych króli się powiększa, zwłaszcza Zygmunt  ze swymi klonami;P A nade wszystko częstszych podróży w głąb siebie. Wszystkiego dobrego kochani!