Cytat na dziś:

„Życie jest proste, to ludzie upierają się by je komplikować”

wtorek, 10 stycznia 2012

Więźniem we własnym areszcie strefy komfortu

Każdy z nas ma swą życiową przestrzeń, w której funkcjonuje. Ze względu na swą złożoność może przybierać ona rozmaite, mniej lub bardziej skomplikowane formy. Żyjemy w świecie wielu poziomów, jednak wszystkie możemy ująć w jedną ramę. Mieszczą się one i zawierają w naszej „bańce komfortu”. To my sami decydujemy o jej wielkości. My jesteśmy jej architektami, jej konserwatorami, dekoratorami wnętrz i przede wszystkim moderatorami. To właśnie ta bańka decyduje o tym, do jakiego momentu możemy „dojść”, gdzie kończy się nasz horyzont, a gdzie zaczyna bariera. Ale tu właśnie zauważalna jest różnica. Więzień tradycyjny ograniczony jest murami i stalowymi kratami, a my, mentalni więźniowie tkwimy w plastycznej bańce, którą jako moderatorzy możemy poszerzać. Robimy to od dziecka, poszerzając ją ucząc się coraz to nowych rzeczy i stając naprzeciw coraz to nowych wyzwań. Bańka rośnie wraz z nami, jednak niejednokrotnie wraz z nami rosnąć przestaje. Dlaczego? Bo stajemy się jej więźniami. Do pewnego momentu nie zwracamy aż tak bardzo uwagi na zdanie innych i sami dążymy do tego, czego chcemy. Jednak z czasem coś się zmienia, zatracamy siebie, stając się więźniami narzucanych reguł. Nasza bańka zastyga, traci swą plastyczność, a my mamy poczucie fałszywego komfortu. Nie wychylamy się przecież przed szereg, nie narażamy, nie podejmujemy ryzyka nowości. A kto wie, może za drzwiami czeka nas coś ciekawszego? Tak jak dla więźnia zupełnie inny świat, wolny świat. Sporo z nas zabija dziecko w sobie, a właśnie czy pamiętamy ile ta dziecinna chęć poznawania przynosiła nam radości? Ile szczęścia dało nowe doznanie, pomimo wcześniejszych obaw? A nasza bańka wciąż rosła. Na własne życzenia stawiamy sobie z czasem prawdziwe więzienia z cementu i stali narzekając na monotonie życia. Często obwiniamy wszystko i wszystkich wkoło za naszą sytuację. Ale czy nie widzimy, że nic ani nikt nie mógłby zrobić tego bez naszej woli i przyzwolenia? Nie zauważamy, że sami doprowadziliśmy się do miejsca w którym jesteśmy, a raczej miejsca w którym zastygliśmy? Sami robimy z siebie więźniów własnej bańki ograniczenia. Pozwalamy jej zastygać nie poszerzając jej, nie opuszczając tej strefy komfortu, nie podejmując działań budzących lęk, stanowiących wyzwanie. Przeżywamy sporo problemów, których w rzeczywistości nie ma. Dodatkowo niejednokrotnie sami jesteśmy sobie strażnikiem wyjścia z tej bańki. Tym klawiszem są nasze najgłupsze nawet WYMÓWKI. Są one skutecznym zabezpieczeniem przed podjęciem „prac moderatorskich” naszej bańki. Jak i w życiu, większość cieszy się swym ciasnym ale własnym „kątem”. Oczywiście, nic w tym złego, ale czy myśl, że zawsze może być lepiej nie jest kusząca? Każdy z nas umie stawiać sobie ograniczenia, potrafi także otwierać przed sobą nieograniczone możliwości. Dlaczego więc skupiamy się na barierach? Warto pamiętać, że to, na czym się skupiamy, rośnie. To od nas zależy, czy skupimy się na poszerzaniu naszej bańki, czy na jej cementowaniu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz